Kamienie milowe na drodze do powstania Wielkiej Polskiej Mapy Szkocji

autorstwa Rogera Kelly’ego, współpomysłodawcy Mapy

Artykuł ten ma na celu przedstawienie historii militarnych modeli plastycznych przed drugą wojną światową oraz ich roli w operacji „Overlord” w Normandii w 1944 r. Opisuje on też nowatorski pomysł Jana Tomasika, który w latach 70. zainicjował budowę trójwymiarowej mapy na terenie hotelu Black Barony, oraz prezentuje dalsze losy projektu.

Aerial view of Mapa Scotland taken from a hot-air balloon in the Spring of 2013

Modele map

Colin McVean Gubbins pochodził z trudniącej się papiernictwem rodziny McVeanów zamieszkałej w Penicuik. Jego dziadek Colin McVean od 1869 r. nadzorował pierwsze badania geograficzne w Cesarstwie Japońskim. Z kolei wuj Gubbinsa, Dondo McVean, służył w Himalajach w 45 Pułku Piechoty Rattray’s Sikhs i w czasie oblężenia Malakandu spał w jednym namiocie z Winstonem Churchillem. Odważny, praktyczny i myślący perspektywicznie Gubbins był oficerem łącznikowym pomiędzy wojskiem brytyjskim a polskimi siłami, najpierw w Polsce w czasie inwazji niemieckiej w 1939 r., a potem we Francji i podczas kampanii norweskiej w 1940 r. W lecie tego samego roku otrzymał zadanie przygotowania Brytyjczyków na ewentualną inwazję oraz znalezienia miejsca dla kierownictwa Polskich Sił Zbrojnych na uchodźstwie. Miał też zaplanować rozmieszczenie oddziałów na terytorium kraju w razie konieczności ostatecznej obrony Wielkiej Brytanii. W późniejszym okresie Gubbins jako szef Kierownictwa Operacji Specjalnych (Special Operations Executive – SOE) miał wykorzystać te plany, jednocześnie koordynując tajne operacje za linią wroga w okupowanej Europie.

Podczas drugiej wojny światowej zaczęto używać na dużą skalę coraz bardziej zaawansowanych modeli terenu. Były one ręcznie wykonywane z najróżniejszych materiałów przez rzeźbiarzy, architektów, scenografów i artystów zatrudnionych przez wojsko. Jak odnotował Pearson, „rodzaj materiału, jakiego używano, zależał od lokalizacji. Modelarze w Kairze używali mangarieh – mieszanki pociętych gazet, miejscowego gipsu i kleju. Po przygotowaniu mozaiki z wyskalowanych zdjęć danego obszaru, naklejano ją na model. Dla zachowania dokładności używano skrzyżowań drogowych lub innych popularnych punktów odniesienia. Dostępność i szczegółowość zdjęć lotniczych wykonanych przy użyciu stereoskopów odgrywały istotną rolę przy późniejszych etapach pracy nad modelem. Zanim został on ostatecznie oddany do użytku, ustalano pozycje lotnisk, kolei i dróg przy pomocy map topograficznych. Aby uzyskać jak najbardziej realistyczny efekt i wyposażyć żołnierzy w podręczne materiały wizualne w czasie przeprowadzania operacji wojskowych, czasami modele terenu oświetlano, a następnie fotografowano, starając się jak najlepiej oddać warunki podczas planowanej operacji. Dzięki temu załogom lotniczym można było udostępnić zdjęcia zrobione nad modelem, a oddziałom komandosów pokazać fotografie imitujące widok z morza.

Od strategicznych map plastycznych w skali 1:100 000 lub 1:500 000, w których stosowano przewyższenie skali pionowej, do map taktycznych służących do ataku z morza i powietrza, projekty te wiernie odwzorowywały masy terenu i stanowiły nieocenioną pomoc we wszystkich najważniejszych aspektach planów wojskowych oraz reakcji operacyjnych.
W całej Europie od dawna interesowano się mapami plastycznymi i modelami terenu. Paryskie Musée des plans-reliefs zebrało kolekcję około stu modeli – „reliefowych obrazów” – miast i ich okolic, które ilustrowały strategiczne znaczenie ukształtowania terenu w danym regionie.

W okresie międzywojennym w Polsce sporządzanie map charakteryzowało się wyjątkową prostotą i jasnością. W Warszawie od 1921 r. działał Wojskowy Instytut Geograficzny (WIG), podlegający Ministerstwu Spraw Wojskowych. Jego zadaniem było wykonywanie pomiarów astronomicznych, geodezyjnych oraz topograficznych kraju, a następnie przygotowywanie szczegółowych map Polski do druku i publikacji. Mapy wydawane przez WIG były przeznaczone dla wojska, ale dzięki swojej czytelności oraz uniwersalności były powszechnie stosowane również przez cywilów. Mapa Taktyczna Polski w skali 1:100 000 sporządzona była na 482 arkuszach, z których 437 powstało do roku 1937 przy wykorzystaniu siatki geograficznej z liniami w dwukilometrowych odstępach. Później, od 1941 r., Armia Krajowa oraz Sekcja Geograficzna WIG-u na uchodźstwie operowały w Edynburgu. Przygotowane zostały mapy terytorium Polski w skali 1:100 000.
Okołu roku 1925 w Niemczech Karl Wenschow (1884-1947) rozwinął metodę tworzenia map rzeźby terenu z cieniowaniem, zgodnie z którą trójwymiarowy model terenu rzeźbiony jest w gipsowym bloku przez precyzyjny frez. Następnie model jest oświetlany pod kątem i fotografowany z odległości od 40 do 50 m przy użyciu specjalnego aparatu.

Wielka Brytania miała już swoją własną tradycję budowania wojskowych modeli terenu. Długa na półtora metra mapa plastyczna Szkocji była używana w czasie wojny w Barony Castle. Jak zauważa Alastair Pearson, w czasie pierwszej wojny światowej wykonanych zostało około tysiąca modeli terenu dla wojska brytyjskiego. Zakończona sukcesem operacja „ZO” przeprowadzona w 1918 r. przez Królewską Marynarkę Wojenną potwierdziła nieocenioną wartość makiet przy atakach i obronie wybrzeża, a przede wszystkim zwiastowała istotną rolę, jaką odegrają one w operacjach połączonych.

Właśnie taka akcja przeprowadzona w Norwegii, w którą był zaangażowany Gubbins, w lecie 1940 r. doprowadziła do utworzenia jednostki pod dowództwem brytyjskim, która zajmowała się budowaniem modeli terenu. Wkrótce głównym problemem stała się obrona Wielkiej Brytanii przed atakami z morza i powietrza. W trakcie przygotowań do odparcia ewentualnej inwazji, której spodziewano się od strony okupowanej przez Niemców Norwegii, teren Szkocji poddano szczegółowym badaniom. Polskie siły zostały rozmieszczone wzdłuż długiego kawałka wschodniego wybrzeża Szkocji, od Montrose w Angus po Burntisland na północnym wybrzeżu zatoki Forth.

Generałowie Maczek i Montgomery

Jako zaprawiony kawalerzysta i dowódca czołgu z doświadczeniem wyniesionym z niedawnej inwazji Niemiec na Polskę i Francję, generał Stanisław Maczek z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie był znany z wykorzystywania ukształtowania terenu w wojskowych operacjach strategicznych i taktycznych, a także częstego używania map konturowych. Edynburg był światowym centrum produkcji map konturowych – operowały tam firmy takie jak Bartholomew, Nelson czy W & A K Johnston. Polacy przygotowujący się do obrony wybrzeża starali się przewidzieć strategię i taktykę ewentualnej inwazji i przegrupowali swoje oddziały tak, aby zająć najlepsze pozycje, z których mogliby szybko zareagować na napaść na wschodnie wybrzeże Szkocji. Później Polskie Siły Zbrojne przyszykowały się do inwazji na Francję w 1944 r.

Równocześnie z rozmieszczeniem polskich wojsk na wybrzeżu Szkocji, generał porucznik Bernard Law Montogmery, który w sposób niezwykle efektywny obronę Belgii oraz ewakuację Dunkierki, przejął dowodzenie nad kluczowymi sekcjami obrony wybrzeża na południu Anglii: Hampshire i Dorset w lipcu 1940 r., Kent w kwietniu 1941 r. oraz w końcu nad całym Dowództwem Południowo-Wschodnim nadzorującym obronę Kent, Sussex i Surrey w grudniu 1941 r. W tym okresie Montgomery rozwinął i zaczął testować swoje pomysły, jak również rozpoczął trenowanie żołnierzy, co ostatecznie doprowadziło do operacji „Tiger” w dniach 19-30 maja 1942 r. Były to ćwiczenia połączonych sił alianckich, w których wzięło udział 100 000 żołnierzy (nie mylić z fatalnymi w skutkach ćwiczeniami „Tiger” zorganizowanymi w 1944 r. przez SHAEF).

Montgomery podobno odwiedził Peeblesshire w 1942 r., być może, żeby pomóc w rozpoczęciu którejś części szkoleń w Wyższej Szkole Wojennej w Eddleston. Jego wizyta prawdopodobnie miała miejsce zanim zaczął on przygotowania do nowych misji w północnej Afryce w El Alamein w sierpniu tego samego roku. Wojenne doświadczenie generała Maczka w opóźnianiu ruchów pancernych wojsk niemieckich, wyniesione z walk w południowej Polsce, w tamtym czasie wyróżniało go spośród alianckich dowódców i z pewnością przyciągnęłoby zainteresowanie Montgomery’ego.

Maczek and Montgomery 2

Maczek i Montgomery pogrążeni w rozmowie.

Czyżby omawiali kwestię wojsk pancernych?

Porucznik Zbigniew Mieczkowski z 1 Dywizji Pancernej generała Maczka uczestniczył w szkoleniach na wyższe stopnie wojskowe organizowanych dla dobrze się zapowiadających oficerów w Wyższej Szkole Wojennej w Barony Castle. Potwierdził on, że generał Maczek często przebywał na terenie posiadłości, ale prawdopodobnie nie na stałe, jako że zobowiązania wojskowe zmuszały go do podróżowania po całej Szkocji. Mapy i kartografia były oczywiście podstawowym elementem szkolenia.

Ze względu na to, że zarówno Maczek, jak i Montgomery w roku 1940 i 1941 zajmowali się odpieraniem wrogich sił z wybrzeży, przed lądowaniem w Normandii obaj świetnie nadawali się do prac przy planowaniu ofensywnej roli wojsk alianckich w Europie.

Montgomery powrócił do Szkocji na początku marca 1944 r., aby jeszcze raz spotkać się z 1 Dywizją Pancerną przed rozpoczęciem operacji „Overlord”. Brytyjczyk był pod dużym wrażeniem przygotowania polskiego oddziału do walki i zaczął naciskać na Kazimierza Sosnkowskiego, głównodowodzącego Polskich Sił Zbrojnych, który z niechęcią podchodził do zaangażowania wszystkich polskich rezerw w operacji „Overlord”. Montgomery zagroził, że jeśli nie dostanie 1 Dywizji Maczka w pełnym składzie, Polacy w ogóle nie wezmą udziału w walkach w Normandii. Porozumienie pomiędzy dowódcami szybko zostało osiągnięte.

W ciągu miesiąca od pierwszego desantu w Normandii w czerwcu 1944 r., prawie milion żołnierzy alianckich wylądowało na brzegu Francji wraz ze sprzętem wojskowym, obfitymi zapasami i zapleczem. Do logistycznego wsparcia polskich oddziałów przedzierających się przez Normandię i Niderlandy zaangażowano młodego sierżanta, Jana S. Tomasika. Ten były konstruktor i syn sędziego obwodu krakowskiego objął obowiązki kwatermistrzowskie i współpracował ściśle ze swoimi amerykańskimi i brytyjskimi odpowiednikami.

Nabyte w tym czasie doświadczenie w zdobywaniu zaopatrzenia i zarządzaniu zapasami przydało się Tomasikowi w prowadzeniu interesów po wojnie.

Jan Tomasik na budowie, przedwojenna Polska

Jan Tomasik na budowie, przedwojenna Polska

1 Dywizja Pancerna w Normandii

Generał Maczek musiał wykorzystać swoje doświadczenie wojskowe już w pierwszych dniach po desancie na Normandię, kiedy Alianci i siły Osi utknęły w impasie pod Caen.

Zajmując wzgórze 262, oddziały generała Maczka pomogły zapobiec przegrupowaniu wojsk niemieckich – w bitwie pod Falaise Alianci zablokowali i zniszczyli niemieckie jednostki i ich wyposażenie. Do 22 sierpnia wszystkie siły niemieckie na zachód od linii umocnień alianckich zostały unicestwione lub pojmane. Historycy różnie szacują niemieckie straty w kotle Falaise. Większość twierdzi, że liczba okrążonych żołnierzy niemieckich wahała się pomiędzy 80 000 a 100 000, z czego 10 000 do 15 000 zostało zabitych, 40 000 do 50 000 wziętych do niewoli, a 20 000 do 50 000 zdołało uciec. Tylko w sektorze północnym straty materialne III Rzeszy wyniosły 344 czołgi, działa samobieżne i inne lekkie pojazdy opancerzone, jak również 2447 pojazdów nieopancerzonych oraz 252 sztuki broni, która została porzucona lub zniszczona. W walkach wokół wzgórza 262 zginęło 2000 żołnierzy niemieckich, a 5000 zostało pojmanych; Niemcy stracili 55 czołgów, 44 sztuki broni i 152 pojazdy opancerzone. 12 Dywizja Pancerna, niegdyś chluba III Rzeszy, straciła 94% wojsk pancernych, niemal cała artylerię i 70% pojazdów. Jednostka, która przed kampanią w Normandii liczyła blisko 20 000 osób i 150 czołgów, po bitwie pod Falaise została zredukowana do zaledwie 300 żołnierzy i 10 czołgów.

General  Maczek with U.S. General Eisenhower

Generał Maczek z amerykańskim dowódcą generałem Eisenhowerem

(Na YouTubie dostępne są stare fotografie ruchów 1 Dywizji Pancernej w Europie – warto zauważyć, że końcowy cytat powinien głosić “inne nacje”, nie “wszystkie nacje”)

Podczas wojny Danesfield House w Medmenham w hrabstwie Buckinghamshire był miejscem, w którym znajdowała się główna tajna pracownia modelarska w Wielkiej Brytanii. To tutaj wykonywano mapy plastyczne, często ulepszane faktycznymi zdjęciami terenu. Modelarze pracowali całą dobę, siedem dni w tygodniu, w systemie zmianowym po osiem lub dwanaście godzin. Ich praca była ściśle tajna i odbywała się pod ogromną presją czasu.
Kampania w Normandii została starannie zaplanowana przy użyciu olbrzymiej mapy plastycznej tego regionu i całej północnej Francji, potajemnie złożonej w Londynie w dawnej szkole Montgomery’ego, St. Paul’s w dzielnicy Hammersmith. 7 kwietnia 1944 r. plan inwazji, która otrzymała nazwę „operacja »Overlord«”, przedstawiono starszym dowodzącym zaangażowanym w przeprowadzenie akcji. Pełna prezentacja z użyciem mapy plastycznej odbyła się 15 maja, a uczestniczyli w niej generał Eisenhower, Churchill, król Jerzy VI, szefowie sztabów, dowódców korpusów oraz urzędnicy zaangażowani w operację.

Wiadomo, że pojedyncze makiety przedstawiające obszary wyznaczone jako miejsca lądowania Aliantów podczas operacji „Overlord” były wykorzystywane przez wojsko na polu walki. Makiety te przedstawiały zazwyczaj ukształtowanie terenu, linie pływów i nachylenie plaży, usytuowanie budynków oraz rozmieszczenie zapór przeciwdesantowych znanych jako „jeże”. Ponieważ przetrwało tylko kilka egzemplarzy z tamtego okresu, są one obecnie wysoko cenione.

Zainteresowanie opinii publicznej mapami plastycznymi w czasie wojny było ogromne. Jeszcze przed wydarzeniami w Normandii wojskowe makiety stały się wielką atrakcją za Atlantykiem. Od stycznia do marca 1944 r., w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku, Norman Bel Geddes (ojciec aktorki Barbary Bel Geddes) i jego zespół prezentowali ogromną Wystawę Modeli Manewrów Wojennych, którą publiczność oglądała z pomostów umieszczonych na podwyższeniach. W latach poprzedzających wystawę Bell Geddes zdobył sławę dzięki futurystycznym prezentacjom urbanistyki i mapom plastycznym robionym dla General Motors i magazynu „Life”. Kulminacją jego pracy z okresu wojny było przygotowanie makiety Zatoki Tokijskiej, użytej do kręcenia filmów wykorzystywanych do szkolenia żołnierzy.

Wiemy, że jedna mapa plastyczna stała się inspiracją dla Jana S. Tomasika – była to mapa Belgii zaprezentowana na Wystawie Światowej w Brukseli w 1958 r.

Jan Tomasik i zamek Black Barony

Jan S. Tomasik, który nigdy nie stracił zamiłowania do gromadzenia zapasów żywności i różnych sprzętów, po wojnie odnosił sukcesy w branży hotelarskiej jako właściciel ciągle rozrastającego się hotelu Learmonth w Edynburgu. Hotelowy bar stał się ulubionym miejscem spotkań przy kieliszku dla polskich weteranów mieszkających w okolicach Edynburga – zaliczał się do nich także zamieszkały w pobliżu Learmonth były dowódca Tomasika, generał Maczek. Jak wszyscy polscy żołnierze na Zachodzie, generał nie otrzymywał emerytury wojskowej (w późniejszych latach miasto Breda w Holandii przyznało mu emeryturę w podzięce za wyzwolenie przez Polaków; dochód ten pozwolił Maczkowi na wynajęcie domu w dzielnicy Marchmont). Podobno w pierwszych latach po wojnie Generał pracował jako sprzedawca w sklepie spółdzielczym Gifford w East Lothian. W latach 60. Tomasik zaoferował mu pracę w swoim hotelu na stanowisku barmana.

Jan S. Tomasik był dobrze znanym w branży turystycznej ambasadorem kultury szkockiej – np. podczas pobytu w USA nosił kilt, aby zachęcić klientów do odwiedzenia jego nowej ojczyzny. Utrzymywał także bliskie stosunki z polskim konsulatem w Edynburgu i pomimo istnienia „żelaznej kurtyny”, regularnie odwiedzał Polskę (posiadając specjalne zezwolenie) w celu pozyskania siły roboczej i zaopatrzenia.

Po wojnie w znajdującym się w pobliżu stacji kolejowej w Eddleston Barony Castle (byłym ośrodku szkoleniowym polskich oficerów) przez dwie dekady istniał hotel. Jednak w 1962 r. kolej w Peebles została zlikwidowana w ramach projektu Richarda Beechinga zakładającego redukcję nierentownych linii kolejowych, a kilka lat później hotel został wystawiony na sprzedaż. Jesienią 1968 r. nabył go Jan S. Tomasik, zobowiązując się do kontynuowania działalności gospodarczej (hotel został sprzedany jako ‘going concern’, co oznaczało, że nowy właściciel nie mógł zamknąć go przez rok od nabycia). Ogromny stary budynek przywoływał wspomnienia z czasów wojny, kiedy to stacjonowali w nim Polacy. W liczącej 58 akrów nieruchomości było też wystarczająco dużo miejsca, które Tomasik mógł wykorzystać do celów rolniczych oraz do przechowywania sprzętu.

Hotel funkcjonował przez rok pod kierownictwem nowego właściciela. Po tym okresie, jesienią 1969 r., został zamknięty i rozpoczął się w nim remont. Stworzono nową jadalnię i dobudowano kilka łazienek, które miały zastąpić stosowane do tej pory dzbanki z gorącą wodą i nocniki. Podczas trwającego przez cały następny rok remontu zamontowano windę oraz uporządkowano należące do posiadłości ogrody i lasy. Część budynku przerobiono też na mieszkania dla członków rodziny Tomasika. Chociaż wiosną 1971 r. prace na trzecim piętrze nie zostały jeszcze ukończone, przebudowany hotel Black Barony został otwarty, wchodząc w skład grupy „Hotele Learmonth”. Nowootwartym hotelem zarządzali córka Jana S. Tomasika, Katarzyna, i jej mąż Marek Raton. W obiekcie przyjmowano gości i organizowano przyjęcia okolicznościowe, między innymi wesela.

Mającemu 79 lat generałowi Maczkowi oraz jego żonie i córce udostępniono pokój w części budynku przeznaczonej dla członków rodziny. W ciągu następnych dziesięciu lat byli oni stałymi gośćmi, odwiedzającymi Black Barony każdego lata. Ci, którzy znali i szanowali starego Generała, na wyraz szacunku do niego ustawiali się w rzędzie przed wejściem do hotelu za każdym razem, kiedy Maczkowie przyjeżdżali i odjeżdżali.

Profesor Mieczysław Klimaszewski

Mieczysław Klimaszewski

Professor Klimaszewski

Pod koniec lat 60. i na początku lat 70. w Polsce zachodziły wielkie zmiany. Władze komunistyczne z trudem utrzymywały kontrolę w państwie w obliczu zamieszek i działań Kościoła katolickiego. Podejmowano więc wysiłki, by podkreślić ciągłość państwa polskiego i jego kultury. Podczas tych prób uspokojenia sytuacji i utrzymania status quo, kluczową postacią był geograf Mieczysław Klimaszewski.

Klimaszewski (26 czerwca 1908 r. – 27 listopada 1995 r.), glacjolog i geomorfolog, w kręgach akademickich okresu przedwojennego uważany był za bohatera. W 1938 r. brał udział w polskiej wyprawie na położoną na Morzu Arktycznym norweską wyspę Spitzbergen. W 1949 r. został mianowany na stanowisko profesora, a od 1952 r. stał na czele Instytutu Geografii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Od roku 1964 był rektorem tego uniwersytetu.

W czerwcu 1965 r. Klimaszewski został wybrany na członka Rady Państwa, a w grudniu tego roku objął w niej stanowisko zastępcy przewodniczącego. W roku następnym pomagał przy organizacji Kongresu Kultury Polskiej, który odbył się we wrześniu w Krakowie. W roku 1967 został także przewodniczącym Rady Naczelnej Towarzystwa Łączności z Polonią Zagraniczną „Polonia”, docierającej do społeczności polskiej na całym świecie.

Klimaszewski był również przewodniczącym Rady Tatrzańskiego Parku Narodowego i w latach 70. nadzorował prace nad publikacją ogromnego „Atlasu Tatrzańskiego Parku Narodowego”, obrazującego wszystkie aspekty geografii regionu, w tym jego potencjał turystyczny. Projektem kierował Kazimierz Trafas, korzystając ze wsparcia naukowców oraz pomocy ekspertów z Wojskowego Instytutu Geograficznego – instytucji, która podczas wojny działała w Edynburgu.

Jan S. Tomasik spotkał Mieczysława Klimaszewskiego jesienią 1973 r. (po tym, jak generał Maczek i jego rodzina spędzili kolejne wakacje w hotelu Black Barony) na odbywającym się w Polsce Kongresie Polonii. Tematem kongresu była organizacja w Krakowie w 1974 r. Światowych Igrzysk Polonijnych – polskiego odpowiednika brytyjskich Igrzysk Wspólnoty Narodów. Impreza ta miała odbyć się po 40-letniej przerwie – pierwsze Igrzyska Polonijne zainaugurowano w 1934 r w Warszawie. To właśnie podczas tego spotkania Tomasik i Klimaszewski zaczęli rozmawiać o budowie Wielkiej Polskiej Mapy Szkocji na terenie Barony Castle. Stworzenie ogromnej mapy plastycznej Szkocji w posiadłości w Eddleston Jan Tomasik postrzegał zapewne jako potencjalny magnes mający przyciągnąć turystów do hotelu. W plan zostali wtajemniczeni dwaj geografowie z Krakowa, cieszący się zaufaniem Klimaszewskiego: Kazimierz Trafas i Roman Wolnik.

Budowa Mapy

Latem 1974 r. generał Maczek wraz z rodziną jak zwykle przebywali w hotelu Barony. Zatrudnieni przez Jana Tomasika młodzi geografowie z Krakowa po raz pierwszy przybyli do Szkocji. Aby dowiedzieć się więcej na temat szkockiego krajobrazu, swoją wizytę zaczęli od wyprawy w region Highlands. Następnie rozpoczęli budowę Mapy na terenie hotelu Barony, zaczynając od usunięcia wierzchniej warstwy ziemi i zarysowania konturów lądu i wysp. Następnie eksperymentowali z betonem i podjęli próbę wybudowania dwóch regionów: Mull of Galloway i Borders. Po powrocie Trafasa i Wolnika do Polski prace nad Mapą zostały przerwane na rok.

Warto zauważyć, iż w połowie lat 70., kiedy rozpoczęto budowę Wielkiej Polskiej Mapy Szkocji, mapy plastyczne były ważnym elementem planów rządowych dla Szkocji. Był to czas wielkich idei. Na początku 1975 r. siedzibę Urzędu Szkockiego przeniesiono do specjalnie w tym celu wybudowanego kompleksu biurowego mieszczącego się w centrum Edynburga (New St Andrews House). W samym sercu budynku znajdowała się dobrze wyposażona sala z mapami, obsługiwana przez zespół kartografów, modelarzy i pracowników mających doświadczenie w odczytywaniu fotografii lotniczej.

01 Hotel Black Barony letterhead

Znak rozpoznawczy hotelu w latach 70.

Latem 1975 r. Polscy geografowie powrócili do Szkocji, tym razem w towarzystwie trzech pracowników Uniwersytetu Jagiellońskiego, zatrudnionych przez Jana Tomasika. Prace nad Mapą nadzorował zięć Tomasika, Marek Raton, który przyjął rolę kierownika projektu. Wspierał go zatrudniony w posiadłości Bill Robson, hotelowa „złota rączka”. Dodatkową siłę roboczą stanowiło trzech lub czterech polskich studentów przebywających w Wielkiej Brytanii na wymianie studenckiej. O pracach prowadzonych w Eddleston dowiedzieli się oni drogą pantoflową.

Osiemdziesięciotrzyletni generał Maczek i jego rodzina jak zwykle spędzali lato w hotelu. Po sprzedaży sieci Hoteli Learmonth hotel Barony działał niezależnie, pozostając wciąż w posiadaniu Tomasika. Trzecia wizyta Trafasa i Wolnika w Szkocji miała miejsce w roku 1976. Z pomocą pracowników hotelu, członków rodziny i polskich studentów, nad przygotowaną wcześniej instalacją hydrauliczną wylano z betonu ukształtowanie terenu. Gotową Mapę pokryto podkładem.

Projektując Wielką Polską Mapę Szkocji, Trafas i Wolnik przyjęli skalę 1:10 000 w poziomie oraz pięciokrotne przewyższenie skali pionowej – było to zgodne z normami stosowanymi przez Aliantów podczas tworzenia map plastycznych w czasie drugiej wojny światowej. Takie rozwiązanie było stosowane rutynowo w celu pokazania ogólnej topografii terenu, głównych dróg, linii kolejowych, miast, obszarów leśnych i arterii wodnych – mapy były wykorzystywane przez sztaby generalne na poziomie zarówno pojedynczych oddziałów, jak i całej armii do planowania strategii walk. Po roku 1976 prace nad Wielką Polską Mapą Szkocji zwolniły i były prowadzone z przerwami. Generał Maczek i jego rodzina nadal każdego lata odwiedzali Barony Castle. Trafas i Wolnik po raz ostatni odwiedzili posiadłość w roku 1977, kiedy to skoncentrowali się na detalach Mapy.

An aerial view of the Great Polish Map of Scotland  nearing completion in 1979

Mapa w trakcie budowy w latach 1976-7

W roku 1979 Wielka Polska Mapa Szkocji została ostatecznie ukończona, wykończono też ścianę tworzącą basen otaczający obiekt. Z ziemi wybranej z miejsca, w którym stanęła mapa, usypano wał otaczający sztuczne morze. Betonowa powierzchnia Mapy pokryta została żywicą syntetyczną. Obszary zalesione zostały pomalowane na zielono, większe miasta zaznaczono kolorem jasnobrązowym, drogi główne oraz drogi prowadzące przez miasta namalowano na czerwono, a rzeki i jeziora na niebiesko. W jeziorach i większych rzekach płynęła woda dostarczana dzięki systemowi grawitacyjnemu przez ponad 40 dystrybutorów. (Ślady zielonej i brązowej farby widoczne obecnie na Mapie pochodzą z przeprowadzonego znacznie później remontu). Już wtedy powierzchnia farby i betonu nosiła pierwsze ślady niszczenia.

Koniec i nowy początek

W 1979 r. Katarzyna i Marek Ratonowie opuścili posiadłość w Eddleston, a pogarszający się w następnych latach stan zdrowia Jana Tomasika nie pozwolił mu na pełne zaangażowanie się w prowadzenie hotelu. W 1981 Jan S. Tomasik przeszedł na emeryturę, jednak hotel i należące do niego grunty pozostały w rękach rodziny. Syn Tomasika, również Jan Tomasik, był kierownikiem należącego do Learmonth hotelu International w Edynburgu, dyrektorem generalnym Unicorn Leisure, w skład którego wchodził teatr Apollo w Glasgow, oraz członkiem zespołu prowadzącego Radio Clyde.

W 1985 r. hotel został zamknięty, jednak w roku następnym Jan Tomasik jr. podjął próbę wznowienia działalności. W ramach programu rozszerzenia działalności zaproponował w 1987 r. znaczące inwestycje. Jego plan wspierali finansiści z Centreways w Birmingham, dysponujący pożyczkami od Hill Samuel & Co oraz Tennent Caledonian Breweries. Fachowymi poradami służyli prawnicy z kancelarii Bird, Semple, Fyffe, Ireland oraz archtekci Dick Peddie & McKay. Głównym kontrahentem była firma Morrison Construction. Prospekt wydany z okazji emisji akcji zawierał plan posiadłości, w którym znalazły się słowa: „W ogrodzie znajduje się rzadko spotykana, jeśli nie jedyna, mapa plastyczna Szkocji z zaznaczonymi arteriami wodnymi”.

Oprócz Jana Tomasika jr. w grupie kierującej projektem znaleźli się również Andrew Harvey z Lismore Records; Norman Quirk (pracujący wcześniej dla Radio Clyde) jako dyrektor finansowy; oraz brygadier Keith Hudson, dyrektor British Institute of Innkeeping i były dyrektor Korpusu Zaopatrzeniowego (Army Catering Corpse), którego dowódcą był do roku 1985. Nazwę hotelu zmieniono na Black Barony Hotel.

Niestety, chociaż wnętrza hotelu przebudowano, a także dodano nowe elementy, firmie nie udało się osiągnąć zamierzonych celów i w 1990 r. posiadłość przestała należeć do rodziny Tomasików. W kolejnych latach wielokrotnie zmieniała właścicieli, a część działki została oddzielona i sprzedana. Przez pewien czas posiadłość pełniła funkcję głównego centrum szkoleniowego Szkockiego Ratownictwa Medycznego, jednak potem ponownie otworzono w niej hotel.

W międzyczasie niszczejąca Wielka Polska Mapa Szkocji nadal dominowała w południowej części parku. W 1992 r. poświęcono jej artykuł w gazecie „The Sun”. Heather Lowrie napisała: „James Paton nie żartuje, kiedy mówi gościom, że z tylnych okien hotelu rozciąga się widok na całą Szkocję. Długa na 157 stóp i szeroka na 131 stopy replika, z zaznaczonymi wzgórzami i dolinami, naprawdę umieściła to państwo na mapie świata. W skład tego arcydzieła wchodzą między innymi wysoki na pięć stóp model Ben Nevis oraz [model] pociągu na trasie Glasgow-Edynburg. James powiedział: »Samowi i jego przyjaciołom należy się uznanie za przywrócenie mapy do dobrego stanu. Cała zrobiona jest ze starych puszek, metalowej siatki itp. zalanych betonem. Są tam nawet rzeki i wodospady«”.

Przed ukazaniem się artykułu w „The Sun” Mapa została częściowo odrestaurowana, prawdopodobnie przy użyciu jasnozielonej farby, której ślady są widoczne do dzisiaj. Wkrótce po tym Mapa, z gotową siecią kolejową, została odnowiona przez ministerstwo ds. Szkocji, tak by można było ją sfilmować w celu zilustrowania reorganizacji lokalnego rządu, która miała miejsce w 1995 r. Kiedy Barony Castle przeszedł w ręce grupy hotelarskiej Verde, późniejszej De Vere, zaproponowano dalsze naprawy, tym razem wspierane przez mający siedzibę w Edynburgu fundusz powierniczy Scottish Widows. Jednakże później, kiedy fundusz stał się częścią banku Lloyds TSB, pomysł porzucono. Obecne starania o renowację Wielkiej Polskiej Mapy Szkocji oraz zyskanie większego uznania dla roli Polskich Sił Zbrojnych stacjonujących w Szkocji podczas drugiej wojny światowej rozpoczęto w roku 2008 wystawą w ratuszu w Penicuik. Grupa wolontariuszy, która zajęła się odnowieniem Mapy, formalnie powstała w maju 2010 r. W tym samym miesiącu BBC Scotland pokazała Mapę w wieczornym wydaniu wiadomości (w dzień wyborów parlamentarnych) podczas emisji wywiadów przeprowadzonych przez Lisę Summers.

We wrześniu 2012 r. grupa Mapa Scotland uzyskała dofinansowanie na renowację od funduszu Heritage Lottery, a obiekt został wpisany na listę rządowej organizacji Historic Scotland w uznaniu za wartość Mapy dla dziedzictwa narodowego. 19 września 2012 r. Mapa była tematem debaty w Parlamencie Szkockim, zainicjowanej przez posłankę Christine Grahame. Podczas obrad podkreślano wyjątkową wartość Mapy oraz jej znaczenie jako symbolu długoletnich relacji polsko-szkockich, trwających do dnia dzisiejszego. Zaznaczano, że Mapa przypomina wszystkim o roli polskiej społeczności w Szkocji w czasach drugiej wojny światowej i później.